Sa tacy, ktorzy spedzaja tyle czasu na modlitwie i rozmowach z Bogiem,
ze mysla, iz za to Pan Bog wezmie ich do nieba (’chwycili Boga za nogi’).
Sa i tacy, ktorzy wiedza tyle o Panu Bogu, ze mysla, iz w niebie nic ich nie zaskoczy.
Sa tez tacy, ktorzy robia tyle ‘dobra’ wokol siebie,
ze nie pomysla nawet o Panu Bogu i o tym,
ze w zyciu mozna zrobic cos jeszcze LEPSZEGO.
Jaki jestem?
Czego oczekuje od Pana Boga?
Czy nie wydaje sie sobie zbyt samowystarczalny?
Czy i jak mysle o zbawieniu?
Czy wiem, ze kiedy Bog mysli o mnie, to zawsze w kategoriach mojego zbawienia, a nie tego co dla Niego robie i do czego moge sie Mu przydac?
Czy nie ufam zbyt pochopnie swojemu dzialaniu, mysleniu?
“Dobry jest Jezus moj,
Jezus moj - dobry jest.
Wspanialy Zbawiciel,
Wszechmogacy Bog”…
![]()
Napisane w Franciszek, dyskusje, modlitwa, wiara, zakon, zamyślenia | Tagi: czas, dobro, wiara, życie


