Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: “Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: “Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły”. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?” (Łk 23,28-31)
A dzisiaj nad czym płaczecie?
Nad okrutnym światem?
Nad doliną Rospudy?
Nad czym płaczemy?
Że za mało płacą?
Że prawa człowieka nie są szanowane?
Że tak nie da się żyć?
Ludzie! Nad czym łzy wylewacie?
Że ciąży nie można usuwać?
Że geje nie mogą?
Że nie można pomóc człowiekowi odejść z tego świata?
Jeśli niebo jest moim spotkaniem z Bogiem.
Ja i Bóg.
Niech zapłaczę nad tym, ile zrobiłem, by swiat był piękniejszy.
Ile kochałem…
Ja
Nie inni.
Jeśli to zrobili z drzewem zielonym, co ze mną, uschłym się stanie?
(br. Kordian OFM)
Napisane w zamyślenia


